Nie chesz oszaleć, wróć do pracy

20140320-125721.jpg

Cieszę się, że wróciłam do pracy (piszę to w niedzielę wieczorem!). Zanim wróciłam twierdziłam, że chciałabym siedzieć z Miniówką do osiemnastki, a tak w ogóle, to że wcale moje życie się nie zmieniło. Chodziłam przecież do restauracji, knajpek, spotykałam się ze znajomymi i w ogóle było świetnie. Gówno prawda! Dopiero teraz, jak już do tej pracy wróciłam to przejrzałam na oczy. Co to były za farmazony! I to ja je wygadywałam? Oczywiście, nie żałuję ani minuty spędzonej z Miniówką, ale teraz widzę, że gdybym nie wróciła do życia zawodowego wkrótce stałabym się rozmemłaną mamą w powyciąganym dresie, a Miniówka byłaby do mnie przywiązana jak huba do drzewa. Ani by to dobrze jej nie zrobiło, ani mi. Ponieważ przez cały ten rok przebywałyśmy ze sobą niemal 24 godziny na dobę Miniówka nie tolerowała sytuacji, że choć na chwilę miałaby zostać sama, nie wspominając już o towarzystwie innych osób (z wyjątkiem oczywiście B. i swoich braci). Każda próba kończyła się jej dzikim rykiem i moim dzikim wkurwem i rozpaczą. Aż nadeszła ta chwila, że ona została w domu z babcią i ciocią (o tym już było), bo była chora, a ja poszłam do redakcji. Od razu poczułam się tak jakby mój urlop wychowawczy trwał nie rok tylko dwa tygodnie. Zastanawiałam się czy to dobrze, czy źle, a moja koleżanka, która poszła do pracy chyba miesiąc przede mną twierdziła, że to pewnie taki rodzaj szoku. Tylko, że ja nie czułam się z tym źle. Ani nawet mi przykro nie było. Wiedziałam, że Miniówka jest w dobrych rękach, że nic złego się jej nie dzieje, a że popłakała jak wychodziłam… cóż, panie szybko ją spacyfikowały. Gdy wyzdrowiała poszła do żłobka, a ja już z powrotem byłam „zadomowiona” w pracy. Podsumowując: powrót do pracy spowodował, że Miniówka siłą rzeczy spędza czas z innymi dziećmi i opiekunkami, bo chodzi do żłobka (który uwielbia) i stała się dużo bardziej samodzielna, nie boi się ludzi, nie ma problemu z zostaniem z kimś (kiedyś niemożliwe było nawet, żeby przy mnie kto inny wziął ją na ręce). To po pierwsze. Po drugie ja czuję się dużo lepiej, nawet chodzę bardziej wyprostowana, nie mówiąc o tym, że przeprosiłam się ze szpilkami. Mam teraz dla Miniówki dużo mniej czasu, ale wykorzystujemy go dużo sensowniej, bo nie liczy się ilość tylko jakość. Może wśród mam, które całkowicie poświęciły się wychowaniu dzieci, mój pogląd będzie niepopularny, ale uważam, że powrót do pracy był najlepszym co mogło mi się w ostatnim czasie przytrafić.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s